RSS

Dusiołki

This entry was posted on lut 16 2012

To są maleńkie obrazki, mają ledwie kilkanaście na kilkanaście centymetrów, ale są w nich całe opowieści, ze snów wyjęte, z tego niepochwytnego momentu między rzeczywistym a onirycznym, pełne milczących spotkań zastygłych w zamazanej przestrzeni między śnionym a świadomym. Piękniej być już nie może od tego, co Dan May miękko i z czułością maluje. Po stronie warsztatowej dużo tu wysublimowanej pieczołowitości epoki romantyzmu, w czym znajduje upodobanie, formalnie to stylistyka malarstwa metafizycznego czy tego, co się umownie nazywa realizmem magicznym. W każdym razie  jest czarodziejem rozmytych barw i wszystkich walorów szarości. I zamglonych historii, choć w malutkich kadrach jest tylko ten moment, w którym, jakby u kresu ślepej, wiodącej przez cienisty labirynt alejki, zdarza się spotkanie dwóch samotności. W świecie  stworków pokracznych odbywa się boleśnie smutne misterium na melodię osobnych duszyczek wszystkich tych amorficznych alienków, trwa beznadziejna melancholia nikomu niepotrzebnych tęsknot, ciche życie. A to wszystko w lepkich pajęczynach nocy, w nierzeczywistym, rozproszonym świetle trzeźwej fantasmagorii. W cieniście pluszowych (choć po roku 2009 akurat poszedł w historie opowiadane strukturą włosów i fabuły więcej wprowadził) zakamarkach dzieje się to, co najważniejsze.

Dan May, The Gift, 13 x 12

Dan May, „When The Music Ends”, 12 x 12

Miała być sztuka śpiewana wysoka, to będzie, znaczy Freddie Queen z albumu „A Night At The Opera”.

http://danmay.net/home.html